wszystko poszlo w pizdu. jeszcze tak niedawno papozki nierozlaczki, niby taka siostrzana milosc, wiemy o sobie wszystko, zbyt duze rachunki telefoniczne, pogaduchy do poduszki, wspolne wyjazdy (az lezka sie w oku kreci, serce zaczyna bic szybciej) a to wszystko szlag trafil. ludzie sie zmieniaja, nie wiem czy w tym przypadku chodzi tu o mnie czy o ciebie. ostatnio tesknie bardzo, nawet za wspolnym milczeniem. ale chyba juz na wszystko za pozno. szczerze moge powiedziec: ZALUJE
